Kultura i takt jako cechy regresywne w XXI w

środa, Kwiecień 6, 2016 22 1

Bycie blogerem to pokazywanie życia innym, każdy rozsądny człowiek wie, że nie całego, a jego części. To również narażanie się na krytykę, docinki, złośliwości i hejt. Czasami jednak przychodzi taki dzień, kiedy zwyczajnie opadają mi witki, bo następuje kumulacja bezczelności i złego wychowania.holda-1

Wyobraźcie sobie taką sytuację, stoicie w kolejce w sklepie, kilka osób przed Wami stoi znajoma twarz. Ciężko powiedzieć, że sąsiadka, bo jedynie wiecie, że mieszka w zielonym domu kilka ulic dalej. Lustrujecie ją, bo dom zlustrowaliście już dawno podglądając przez żywopłot, biegniecie za nią z wózkiem i zziajani dopadacie ładującą zakupy do bagażnika. Gdzieś między wkładaniem do bagażnika papieru toaletowego czy mleka, pytacie ja, za co kupiła sobie swój zielony dom. Tak bezpardonowo.

Pani z zielonego domu już nawet się nie czerwieni, nie jest jej głupio czy nie jest zaskoczona. Bo to nie pierwsza taka sytuacja.

Tak samo jest w sieci, lubię maile od czytelników, koresponduję sobie z Wami o kurach, ciastach, dzieciach, migrenach. Uwielbiam to, uwielbiam z Wami pisać o warzywnikach i byciu ignorantem kosmetycznym. Aż zdarza się, że dostaję maila z zapytaniem o pieniądze. Wprost, bez ogródek. Skąd mam.

I wtedy się zastanawiam, czy to głupota, totalny brak dobrego wychowania i kultury czy może skarbówka?

W przeciwieństwie do pani z zielonego domu, nie umiem przywyknąć. Bo mnie uczono, że o pieniądzach i zarobkach nie zwykło sie rozmawiać a do cudzych portfeli nie wypada zaglądać.

A może brak telewizora sprawił, że coś przeoczyłam? Czy zdarzają Wam się na co dzień takie sytuacje, gdy wścibstwo innych Was przeraża? A może bezpośrednie pytania o bardzo prywatne kwestie weszły już do kulturowo akceptowalnego kanonu zachowań?

 

podobne wpisy

Komentarze: 22
  • Danusia
    Kwiecień 6, 2016

    myślę, ze to kwestia bycia e-celebrytą. Prowadzenie bloga i taka źle pojęta życiowa otwartość prowokują takie zachowanie. Mnie nikt o kasę nie pyta… Myślę, że musisz przywyknąć bo ludzie myślą, ze skoro mogą Cię zapytać o prze[is na sernik to i pytanie o przepis na kasę ujdzie ;)

    • Księżniczka w kaloszach
      Kwiecień 6, 2016

      Dobrze, że nie pytają jeszcze jaki seks lubię;] Choć myślę, że kaliber ten sam co pieniądze;]

      • Maja
        Kwiecień 6, 2016

        Wróżę, że to kwestia odpowiedniej pory albo odpowiedniego tematycznie wpisu na blogu :p

  • Rodzinna
    Kwiecień 6, 2016

    hah moja droga..wyobraź sobie taką sytuację. Wesele szwagierki, drugi dzień w mieszkaniu u mojej teściowej, obiad. Rodzina szwagierki, ich znajomi…rozmowa o naszym nowym domu. I nagle teściowa szwagierki wyskakuje z petardą aaaa pewnie kredyt to tysiąc złotych będziecie płacić…tysiąc owszem może za mieszkanie sobie myślę, ale przecież nie za dom! I mówię jej wkurzona „och jakże mało świadoma Pani jest kredytów hipotecznych” dopytywała ale nie powiedziałam jej, w sumie to nie jej broszka. I nagle do mojego męża wyskakuje z pytaniem „A ile Ty właściwie zarabiasz?!!” nie miłosiernie mnie wkurzyła bo wszyscy zawikli i nasłuchują jakie to mój chłop ma zarobki, ten zburaczał nie wie co powiedzieć na co odpowiadam „10 tysięcy przy kwartalnej 15 ty.” (oczywiście dodałam, takich zarobków nigdy na oczy nie widziałam ;) jej mina bezcenna…i teks ” no z takimi zarobkami to można się budować…” Ludzie to wredne świnie niestety i nie wstydzę się ich tak nazywać, tych bez kultury rzecz jasna.

    • Księżniczka w kaloszach
      Kwiecień 6, 2016

      Piękności!!!

  • Izabela Perez
    Kwiecień 6, 2016

    Całe szczęscie aktualnie nie spotkałam sie z takim wscibstwem. Ale jest to porazajace. Jednak jako dwudziestolatka miałam ciekawszą sytuację. Zaczełam pracę w prywtanej firmie koleżanki mojej mamy. Na początku wszystko cacy itp. rodzinna atmosfera. W moim czasie do zespołu dołączyła córka konkubenta szefowej, która odrazu stała się jej prawą reką. Okazało się,ze owa corka ma zapędy dyktatatorsko -psychopatyczne. Zdobywała przyjazn poszczegolnych pracowników.. informacje o nich i potem uderzała nimi prawym sierpowym . Pewnego razu , razem z szefową wymysliły ze ja to nie umiem zarzadzac moimi wydatkami ( co było kompletną bzdurą;p ) i poniewaz szefowa koleguje sie z moją mamą, to one moją pensję beda przelewac na konto mojej mamy… Oczywiscie moja mama mądra kobieta a ja też mimo 20 lat nie dałam sobą kierować i moimi zarobkami, wiec ich pomysł nie wszedł w fazę realizacji. Do tej pory jednak jak sobię to przypomnę to mnie trzącha …uhh .. chyba bardziej bezczelniejszego wchodzenia do kieszeni nie zaznałam.

    pozdrawiam i życzę jednak tych miłych realcji z ludzmi i tobie i sobie ;)

    • Księżniczka w kaloszach
      Kwiecień 6, 2016

      Padłam! Pensja na konto mamy! Ludzie są mega pomysłowi…

  • Hnka
    Kwiecień 6, 2016

    Witam z Warszawy, miasta anonimowości, gdzie można żyć według swoich zasad i upodobań. Czy naprawdę? Sąsiedztwo, którego nie znam, chyba wie o mnie więcej niż ja sama – czasem mam takie uczucie. Ale gorsze są media społecznościowe i w nich beztroska anonimowość, tu jest każdy mądry i dociekliwy. A dobre wychowanie już dawno zostało zapomniane. Współczuję Pani tych idiotycznych i napastliwych tekstów, które należy „przed” czytaniem usuwać i szczerze życzę interesujących korespondentów. Czasem zaglądam na Pani blog, bo moi przodkowie pochodzą z Podlasia, a córka plastyczka z mężem rzeźbiarzem mieszka na wielkopolskiej wsi.
    Pozdrawiam serdecznie!!!!

  • Anna Koprowska
    Kwiecień 6, 2016

    Ciekawość, brak taktu i dobrego wychowania oraz głupota są na porządku dziennym… Pozdrowienia dla Was, dla Buły (kiedy następny konkurs?) i Pajdy

  • boska
    Kwiecień 6, 2016

    lubię rozmawiać o pieniądzach choć nie z każdym można, zawistnych i nadmiernie ciekawskich wykluczam. – szanuję, kiedy ktoś nie lubi, nie chce.

    • Księżniczka w kaloszach
      Kwiecień 6, 2016

      Ja nie mówię, że rozmowa o pieniądzach jest zła, ale na boga, nie z obcymi!

      • Megi
        Kwiecień 6, 2016

        Internet złamał chyba już wszelkie bariery. W sieci ludzie kupują, chodza ze sobą, obrażają się. Po prostu żyją. Niektórzy i o seksie i o pieniądzach wypowiadają się bez żadnych ograniczeń. To, że ktoś o tę kasę pytał to już chyba nie jest złośliwość czy bezczelność tylko zwykła bezmyslność.
        No i tez pewnie dla tej osoby nie jestes obca, jeśli ktoś śledzi Twoje wpisy z uwagą, wie, że gdzies tam mieszka na wsi taka osoba i po prostu, prosto z mostu, wali pewne teksty. To sa minusy popularności (jakkolwiek rozumianej). Takie incydenty trzeba chyba tylko ignorować, bo szkoda nerwów. Pozdrawiam

  • Kinia
    Kwiecień 6, 2016

    Zazdrość i zawiść ludzka w dzisiejszych czasach nie zna granic…

  • Madi
    Kwiecień 6, 2016

    Mój mąż pracuje za granicą. U nas nie ma pytań ile mąż zarabia, ale są sugestie: „… a bo twój mąż to pewnie ze 20tyś. zarabia?” albo „chłop ci siedzi za granicą a ty cudów w domu nie masz…”. My kupujemy do domu takie meble jakie nam się podobają a nie paskudne ale żeby miały metkę 10 tyś. i chwalić się na prawo i na lewo ile to one kosztowały. Ludziom wydaje się, że jak ci dogryzą to ty im od razu powiesz ile masz kasy. A tak naprawdę nikogo nie powinno obchodzić ile druga osoba ma kasy.

  • Kamila T
    Kwiecień 6, 2016

    Ludzie często pytają o pieniądze, zarobki.
    A potem kwitują „bo Tobie się w życiu udało”.
    Nikt nie widzi, że dochodzisz do czegoś tak naprawdę ciężką pracą, a że potrafisz logicznie myśleć, kojarzyć fakty, prognozować i planować to już nikogo nie obchodzi …
    życie.

  • nynka87
    Kwiecień 6, 2016

    oj z obcymi czasem lepiej porozmawiać niż z rodziną :D moja teściowa chciałaby znać nasze wszelkie dochody oraz wydatki, co jakiś czas rzuca tekst w stylu „a czemu tego/tamtego nie kupicie/zrobicie?” na odp, że nie mamy na TO pieniędzy zawsze jest litania „to gdzie Wasze pieniądze”, przy ostatniej takiej sytuacji miałam ochotę użyć wulgaryzmów w odpowiedzi bo ileż to się można wtrącać w cudze życie?

  • Tommy
    Kwiecień 6, 2016

    Kiedyś mówiono, że dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, a wiązało się to z tym, że wszyscy je mieli. Ja przekładam to na dzisiejsze czasy gdzie bycie dżentelmen nie tak bardzo wiąże się z posiadaniem dużych pieniędzy co z wiedzą co wypada, a co nie. Jak zachować się taktowanie w danej sytuacji i o czym z kim rozmawiać. Jeżeli ktoś nie rozumie podstawowych zasad to znaczy, że ktoś nie zadbał o jego wychowanie w tym temacie. Ja na pytanie o to ile zarabiam odpowiadam: „Wystarczająco!” Przeważnie taka odpowiedź zamyka temat.

  • pippi
    Kwiecień 6, 2016

    Właśnie to o czym piszesz sprawia, że podziwiam/dziwię się blogerom, że mają w sobie jeszcze siłę i chęci, by dzielić się prywatnymi sprawami z całym anonimowym internetem. Osobiście mam za sobą przeszłość blogową wzbogacaną fotkami i dzieleniem się pewnymi informacjami z życia. Hejtu ani bezczelności co prawda nie doświadczyłam, ale obserwując i natykając się na „wirtualny rynsztok” po prostu pewnego dnia poczułam, że przeszkadza mi wystawianie się przed anonimową publiką, a już absolutnie potępiam współczesną modę regularnego i bezmyślnego wrzucania zdjęć dzieci przez rodziców do internetu – to też jest człowiek, który ma prawo do prywatności.

    Twoje frustracje tylko potwierdzają moje sceptyczne podejście do dzielenia się prywatnością w sieci – dlatego uważam, że szkoda czasu na klecenie postów, lepiej się wylogować i żyć prawdziwym życiem – bo jako była blogerka wiem, ile czasu zajmuje napisanie ciekawego i konstruktywnego posta. Pozdrawiam:)

    • Księżniczka w kaloszach
      Kwiecień 6, 2016

      Ja bloguję od jakiś 10 lat (serio!) i nie znudziło mi się jeszcze;] A głupotę trzeba piętnować i tyle.

  • Michał
    Kwiecień 8, 2016

    Polska to dziwny kraj. Niby wszyscy wierzą, chcą być lepsi w imię… a mimo wszystko zawiść i zazdrość jest nam bardzo bliska. Ja ostatnio musiałem jakoś powiedzieć w pracy, że buduję drugi dom na wsi, że to tylko 70 metrów i że w ogóle raty, sraty itp. Niby w żartach ale szefowie byli zdziwieni. W Polsce panuje kult ascetyzmu, a po cichu…

    Co do Twojej osoby. Oglądałem program z Tobą i szczerze, jak na spowiedzi, pomyślałem podobnie. Na zasadzie ,, kurczę , może ona ma jakiś fajny paten na życie z tego co się lubi”. Oczywiście w życiu bym się o to nie zapytał, ale ludzka natura już taka jest.

    Stajesz się gwiazdą a gwiazdy już tego doświadczają. Nie żebym się z tym zgadzał, ale niestety tak już jest. Nie łam się i pomyśl o Kuźniarze- ten to dopiero ma przej…

    Nochal do góry i do przodu :- ))))))))

    Pozdrawiam z Mazowsza

  • Karolina
    Kwiecień 24, 2016

    Osobiście uważam, że kultura i takt to po prostu nie nasza bajka (czyt. Polaków). Jesteśmy po prostu wścibscy. Od dłuższego czasu zauważyłam, że bardzo wiele osób się interesuje moim bardo prywatnym i osobistym życiem. Pytania typu: „A kiedy będziecie mieli dziecko?” to był standard jak tylko wyszłam za mąż, słyszałam je od baaardzo licznej rzeszy sąsiadek. Nie rozumiałam dlaczego obce osoby wtrącają się do mojego życia intymnego. Niemniej jednak dwa teksty szczególnie zapadły mi w pamięć: „A bo Ty karierę robisz”,a jak przestałam robić karierę to „A kiedy znajdziesz pracę?” Z tym drugim sobie całkiem sprytnie poradziłam i to na dodatek w kulturalny sposób:) byłam z siebie dumna.
    Wydaje mi się, że takie nadmierne zainteresowanie czyimś życiem wynika z NUDY. Przeciętnego Polaka nie stać na imprezowanie poza własnym mieszkankiem zbyt często, takie kobietki nie wychodzą do teatru, kina czy na wystawy. No więc muszą sobie jakoś urozmaicić czas, zwykle czyimś kosztem.
    Dodam, że pytaniami o dziecko byłam w pewnym momencie tak zestresowana, iż po pracy pędziłam jak najszybciej przez blok do mieszkania i modliłam się po drodze aby żadnej z tych pań nie spotkać. Dodam, że nie mam żadnych problemów zdrowotnych ale nie wyobrażam sobie sytuacji gdybym nie mogła zajść w ciąże, musiałabym się leczyć i jeszcze słuchać tych pytań. A takie dziewczyny znam. I to już jest tragedia.
    Pozdrawiam

    • Bo-na
      Czerwiec 10, 2016

      Kultura to kwestia środowiska a nie narodowości. Jeżeli spotykasz ludzi ze swojego kręgu , nie ma problemu. Jednak wiadomo że nie wszyscy obcy mają umiejętności towarzyskie, czasem trafi się gbur czy przysłowiowy „mycko” lub wargacze…

Dodaj komentarz