• dziś będzie nieco przewrotniej;] Czyli o sikaniu na stojąco;]

    wtorek, Lipiec 6, 2010 18 1

    505733-35037242-631f-11e4-a27c-15f1c9aaa36f
    Zastanawiałam się czy napisać tego posta, ale zachęcona entuzjazmem na swoim ulubionym końskim forum postanowiłam że się pojawi.
    Lubię mówić otwarcie o różnych sprawach – a ze sama jestem zachwycona wynalazkiem nie widzę przeszkód by nie namówić do spróbowania.
    Gdy jakiś czas temu znalazłam w sieci „urządzenie do sikania na stojąco” dla kobiet pomyślałam – rewelacja. Przy trybie życia gdy się sporo jeździ, uwielbia się ogniska to czasem po prostu mogło by być niezłe wybawienie. Przy wszelkich aktywnościach górskich wodnych, czy zwyczajnym łażeniu po leśnych ostępach.
    Generalnie widzę że kobiety reagują na to w dwojaki sposób – część czuje się okrutnie skrępowana, mówi że to nie dla nich a część gromko woła „ja też chcę”.
    Byłam ostatnio na paru imprezach na powietrzu – toalety przenośne są niestety czyste tylko na samym początku imprezy, w wielu sklepach niestety też strach się dotknąć.
    „Lejki” są w dwóch opcjach – są jednorazowe albo silikonowe do wielorazowego użytku.
    Przetestowałam oba, P-mate i Shewee.
    No i na koniec sympatyczne koleżanki liczę na gorącą dyskusje w komentarzach, bez zahamowań i zbędnej pruderii. Co myślicie? Kto jest na „TAK”?

  • ziołowo – przyrodnicze inspiracje

    czwartek, Czerwiec 17, 2010 10 1

    Zajrzałam dziś na bloga Green Canoe i postanowiłam również zainspirowana tematem pojechać na zbiór ziół. Niestety moja wiedza w tym temacie nie jest nazbyt wielka skończyło się na zebraniu chabrów, rumianków i żyta do wazonu. Ale było cudnie, teraz bukiety wiszą na żyrandolu a ja jestem przeszczęśliwa z miło spędzonego wieczoru.
    Zdjęć też trochę jest!

  • samochód żółw

    środa, Czerwiec 16, 2010 13 1

    Samochód żółw. Zajebista swoją drogą nazwa, pod nią się kryje wszystko czego można się spodziewać po takim kierowcy.
    Dziś wyjeździłam drugą godzinę. Jestem dość specyficznym przypadkiem, kurs zrobiony 6 lat temu, jedno nieudane podejście do egzaminu praktycznego, niezdane no i sobie odpuściłam. W sumie jakoś tak było że nie miałam specjalnie ciśnienia, praktycznie wszędzie jeżdżę z Karolem i pasowało mi to. Od jakiegoś jednak czasu myśl o wyprowadzce na wieś powoduje że mam dreszcze gdy pomyślę o tym że bez auta będę tam zwyczajnie udupiona, a nawet do wiejskiego sklepu jest kawałek.
    Postanowiłam więc czym prędzej coś z tym fantem zrobić. W kontekście 6 lat stwierdzenie czym prędzej jest co najmniej zabawne;]
    Tata mi obiecał ze jak zdam dostanę „kogutka” – to taki piękny brelok, on ma, mama ma, robiony z mosiądzu przez artystę. Więc motywacja jest;] Kolejna to taka że będę miała na dzień dobry czym jeździć bez większego auta o jakąś rysę.
    A jak mi idzie? Na razie nikt na mnie nie natrąbił, rozwijam zabójczą prędkośc 40 km/h, średnio co 10 minut auto mi gaśnie ale nie zrażam się i jak to by sie powiedziało końsko „wesoło galopuję do przodu”.
    Wszystkich lokalersów uprasza się o ostrożność jeśli będą mijać na skrzyżowaniach Babską Elkę;]

  • dzień na N I E i na rower

    czwartek, Kwiecień 8, 2010 5 1

    Ależ jestem dziś na nie! Czuję się jak mały leśny wredny trol. Są takie dni kiedy człowiek budzi się rano i ma po prostu focha. Życiowego, nieuzasadnionego, totalnie bez przyczyny.
    Za oknem świeci słońce, w domu porządek więc częściowo o zły humor obwiniam te czynniki bo po prostu nuda zagląda mi w oczy. Święta mnie totalnie wytrąciły z jakiejś takiej machiny życia. Pewnie tak samo czuli się ci, którzy we wtorek usiedli za biurkami w pracy. Widzicie, będąc housewife też można czuć ten stan.