rzecz o fotelu wymarzonym i książkach

wtorek, Październik 6, 2009 5 1

Lubię czytać, od dziecka. Nauczyłam się czytać bardzo wcześnie i niestety czytam nałogowo. Też od zawsze. Pewnie dlatego nie mam idealnego wzroku, ale mszczą się lata czytania w łóżku po prostu.
Czytanie jest fajne ale ma jeden wielki mankament. Ja nie czytam, ja pochłaniam książki, przez co jestem strasznie nieekonomicznym kupującym. Wydaję 35 zł i za dwa dni – zakładając ze sobie dozuję czytanie pieniądze są już wyczytane. Większość książek ma też to do siebie ze się do nich nie wraca. Mało jest takich które ja przynajmniej pragnę zatrzymać na dłużej. Przez jakiś czas nawet było nieźle. Korzystałam z podaj.net, wymieniałam się książkami przez co stale miałam co czytać. Ale coś się pozmieniało i okazało się ze można czekać na książkę niczym na Godota.
Z przyczyn wspomnianych wyżej po prostu nie przywiązuję się do książek.
Ostatnio natchniona lekturą chlebowego bloga kupiłam

Zrażona tym jak skopano babski „Dom nad rozlewiskiem” postanowiłam przeczytać ksiazkę nim wybiorę się na film. I wpadłam jak śliwka w kompot, książka jest wciągająca niesamowicie!
Pozostając jeszcze w temacie książek czy jest może ktoś chętny do wymiany książki Johna Grogana NAJDŁUŻSZA PODRÓŻ DO DOMU na coś Haruki Murakami? Bo strasznie jestem ciekawa tego autora, czy faktycznie jest czym się tak zachwycać czy totalnie nie mój klimat.

A co wspólnego ma z tym wszystkim fotel?
Marzył mi się od dawna, choć nie jestem zagorzałą fanka tzw. „wypoczynków”. Fotel miał być z charakterem, uszak, Fajnie by było by materiał sięgał do ziemi i nie było widać nóg. Do tego miał być wygodny, jasny i najlepiej z podnóżkopufą;]Ponieważ lubię wszystkie sklepy z używanymi rzeczami, gdzie dostają nowe życie pomysł wybrania się do nowego sklepu z meblami, porcelaną, serwetami męczył mnie pół nocy. Na tyle że o 5.45 gotowa byłam wstać, zrobić obrządek – tak swoją drogą uwielbiam to sformułowanie;] Może nie napaliłabym się tak bardzo na tę wycieczkę gdyby nie to że w sklepie była dzień wcześniej mama i powiedziała ze widziała tam Fotel-o-jakim-marzę. A mama z reguły dobrze prawi. I pojechałam.
I zaraz po otwarciu sklepu miałam już fotel na pace, wraz z pufą. Taki jak chciałam, no mógłby być w sumie w kwiatki ale za taką cenę to już wydumki.
fotel

Może w końcu dzięki Fotelowi-o-jakim-marzyłam przestanę czytać w łóżku?
Bo tak jak patrzę na ten fotel to sobie myślę ze on, książka, pled i herbata i w sumie już można przeżyć zimę w szczęściu;]

podobne wpisy

Komentarze: 5
  • Kamila
    Październik 6, 2009

    życze cudownie spędzonych chwil , przy lekturze …pozdrawiam – fotel bajeczny!!!!!!1

  • Sarenzir
    Październik 6, 2009

    Fajny fotelik – ja jako nalogowa milosniczka ksiazek doskonale rozumiem chec posiadania przytulnego miejsca do czytania :) Tyle ze ja wychodze z zalozenia ze wzrok mi sie popsul , poniewaz byl slaby, a nie od czytania ;) No i ja wracam do ksiazek. Mam ksiazki ktore przeczytalam po 15 razy, wracam dla ich klimatu :) Nie oddalabym zadnej, kocham czytac i kocham miec ksiazki :) pozdrowienia.
    ps .Ja tez jestem zalamana pierwszym odcinkiem domu nad rozlewiskiem, moze dalej inni aktorzy jakos uratuja ten serial ….

  • bestyjeczka
    Październik 7, 2009

    Nie widziałam ani filmu, ani książki nie czytałam, ale chyba też skuszę się najpierw na lekturę. Myślę za to że M.Streep nie jest w stanie schrzanić żadnej roli (uwielbiam tą babkę), więc i nie ma niebezpieczeństwa, że będzie się źle oglądać…w przeciwieństwie do niedzielnego serialu:-)

  • Anonymous
    Październik 7, 2009

    Ja też mam swoje ukochane książki – „zestaw na bezludna wyspę” i resztę – na co dzienne dni. Kiedyś kupowałam co tylko wpadło w oko i też w trakcie czytania okazywało się, ze to nie to; ale przyszły mało zasobne lata, przybyło wydatków i zmieniłam działanie: najpierw czytałam, a jeśli się spodobało to kupowałam. Tylko czasem było trudno – bo książka kusiła, a znikąd nie mogłam dostać jej do poczytania. A teraz mam tak mało czasu, że nowe czyta się powoli, w księgarniach rzadko bywam i najchętniej sięgam po stare, żeby właśnie na pewno być w swoim świecie, w swoich klimatach. Tyle ich mam, że starczy na długo ….
    A „Dom nad rozlewiskiem”, wszystkie 3 części dołączyłam do zbioru ulubionych. Wciąga, życiowe, prawdziwe i dzieje się (częściowo) na moich terenach. Filmu jeszcze nie widziałam; informacje o obsadzie i zmianach wobec oryginału nie wydały mi się zachęcające – wolę „Taniec z gwiazdami” …
    Pozdrawiam.
    Danka Ch.

  • Aga Wó. i Wojtek Wr.
    Październik 12, 2009

    Fotel boski:) ja takich będę szukała w ilości 4 sztuki każdy inny na wiosnę do „szklarni”;)Zobaczymy czy znajdę, bo Kraków jest strasznie ubogi w takie fajne rzeczy w umiarkowanych cenach niestety…albo ja nie umiem szukać:)

Dodaj komentarz