Posadziłam arbuzy, jeszcze miny zrzędą tym co się śmiali ze mnie! Karol pomógł mi zrobić wypaśną grzędę. Grzęda to w sumie słowo zarezerwowane dla kurnika ale rabata czy grządka w ogóle nie pasują do tego „czegoś”.
Do tego dzień udany całkiem był, sporo zrobiliśmy choć głownie to były prace wizjonerskie. Ale i tak czasem trzeba by nie zostać przygniecionym natłokiem tego co „hiperpilne” i „hiperważne”. Trzeba po prostu robić tez to co pozwala nam się czuć na wsi dobrze, co oswaja tam przestrzeń i pozwala czuć się „u siebie”.
Kura będąca 6 lat w poniewierce dostała swoją „grzędę” na jabłoni.
Potem przyszły kozy i pomijając fakt ze zaczęły mi objadać młode drzewka owocowe było całkiem zabawnie;]
Czerwiec 22, 2009
ale… arbuzy? jak to?
Czerwiec 23, 2009
takie wyhodowane z sadzonek
następnym razem jak będę zrobię zdjęcia!