Dlaczego w naszym domu pierniki pieczemy cztery razy?

środa, Grudzień 5, 2018 1 3

Są takie smaki, na które czekasz cały rok. Smaki wyjątkowe, świąteczne. W moim domu takim smakiem są pierniczki. Ciastka pełne emocji najróżniejszych. I tych pozytywnych i tych trochę mniej. Bo prawdziwe przygotowania świąt nie są sielanką jak w reklamach, prawdziwe przygotowania to bałagan i mycie podłogi pod pralką:D Ta podłoga to taki symbol obsesyjnej manii sprzątania i doskonale pamiętam, jak kiedyś na forum o chustach, na którym pisałam jako młoda mama, śmiałyśmy się, że większość z nas nawet nie wie, że pod pralką ma podłogę, a co dopiero żeby wiedzieć, że ją się sprząta:Djan niezbedny-104

Odkąd młody człowiek jest aktywnym kucharzem, cukiernikiem i szefem kuchni „kuchenne rewolucje” nabierają zupełnie innego znaczenia. To fruwająca mąka, przestawianie miksera na najwyższe obroty, wylizywanie łyżek po miodzie, smarowanie cynamonem po blacie i robienie ulepków z ciasta na swoją własną modłę. Z jednej strony bałagan na blatach roboczych doprowadza mnie do szewskiej pasji, z drugiej zaś, wiem, że tylko aktywnie uczestnicząc w kulinarnych przygotowaniach, które dzieją się w pozytywnej atmosferze dziecko nasiąka pozytywną energią, klimatem świąt i zapachem domu. A im bardziej będzie tym zapachem rodzinnego domu nasiąkał, tym bardziej wierzę w to, że ten zapach będzie za nim chodził również gdy będzie miał własny dom i na święta będzie poszukiwał tych aromatów w domowej krzątaninie i oblizywaniu kuchennego wałka. Im bardziej będzie nasączonym tą dobrą energią, tym większa szansa, że będzie chciał kultywować tradycje i wartości wyniesione z  rodzinnego domu.

jan niezbedny-67
jan niezbedny-21
jan niezbedny-59
jan niezbedny-77
Pieczenie ciastek kojarzy mi się z tym, że w kuchni mamy pobojowisko – tak tak, uroki dziecięcej asysty, co roku frustruję się tym, że ciastka mi przywierają do folii a zdecydowanie najwięcej emocji przysparza fakt, że pierwszą partię ciastek piekę zawsze z myślą o tym, że to ta właśnie pierwsza i ostatnia, przeznaczona na święta.
jan niezbedny-33
jan niezbedny-42
jan niezbedny-39
U nas z tymi ciastkami jest mniej więcej tak: gdy wyjmujemy je z piekarnika, zarzekamy się, że każdy je tylko po jednym, no dobra, może po dwa, a resztę zostawiamy na święta. Do wieczora każdy z nas ma na koncie przynajmniej pięć. Potem chowamy puszki z ciastkami wysoko, po to by rano wspinać się na krzesło i wziąć tylko po jednym ciasteczku do porannej kawy. I jeszcze po dwa do tej popołudniowej. Po trzech dniach następuje moment krytyczny, frustracji całej trójki, gdy okazuje się, że zostały trzy ciastka. Zjadamy je na pocieszenie, że znów nie wykazaliśmy się silną wolą by za kilka dni znów stanąć do zagniatania ciasta na pierniczki. Proceder powtarzamy od początku grudnia średnio co roku jakieś 3-4 razy. I czasami jeszcze na drugi dzień świat uda się zostawić kilka sztuk dla gości. Przy czym wcale nie jest to takie pewne choć mogłoby się wydawać, że trzy osoby nie są w stanie zjeść 8 blach ciastek zagniecionych z 700 g mąki…
jan niezbedny-15
jan niezbedny-93
jan niezbedny-19
jan niezbedny-3
W tym roku w kuchni, zgodnie z zasadą #zyjwygodniej życie ułatwia nam JAN Niezbędny, a dokładniej folia z papierem do pieczenia 2w1 . Jest folią i papierem do pieczenia zarazem, doskonałym rozwiązaniem do pakowania przechowywania produktów w lodówce. Całość pobojowiska zaś sprytnym ruchem trafia do worków na śmieci „Magnum” tej samej firmy, bez odrywania – dla mnie produkt bomba, bo nie trzeba ich odrywać z rolki (tak tak mam dar robienia tuneli z worków i worków zamkniętych z obu stron).
jan niezbedny-110
A jaka jest Twoja supermoc?

 

podobne wpisy

1 Komentarz
  • Weronika
    Grudzień 6, 2018

    Haha, u nas jest bardzo podobnie :D. Jedna gigantyczna porcja jest chowana do szafy (a i tak podjadamy), druga gigantyczna porcja jest do zjedzenia. Co roku pieczemy pierniki w Mikołajki, w tym roku przekładamy na sobotę.

    Pozdrawiam, bawcie się dobrze i smacznego :)

Dodaj komentarz