Polemika

wtorek, Lipiec 27, 2010 35 1

Postanowiłam skomentować komentarz który znalazłam pod ostatnią notka.

Wszyscy tutaj zachwyceni, a ja się nie zgadzam. Nie chciałabym siedzieć na wsi zabitej dechami, nie dla mnie kopanie marchewki, lepienie garnków, zabawa z krosnem itp. Takie życie bym chciała, ale za 30 lat, teraz jestem w Twoim wieku i chcę dokonać w życiu czegoś, o czym będę mogła później opowiadać swoim dzieciom. Na bycie gospodynią zawsze jest czas, jeszcze nauczę się piec chleb i robić pyszne ciasta. Dla mnie liczy się teraz ciężka praca, odpoczynek w ciepłych krajach, poznawanie świata, zimą góry, latem ciepłe oceany. Po co to wszystko piszę? Bo zastanawia mnie, czy nie masz czasami ochoty na coś więcej niż bycie „kurą domową”, czy nie brakuje Ci głębszych, intensywniejszych wrażeń?
Ciekawy ten Twój blog, aczkolwiek, jak dla mnie, w życiu można zrobić dużo więcej. Ja pomiędzy tym co robię, miałabym czas na te wszystkie kursy typu lepienie garnków czy praca na krośnie, gotować umiem całkiem nieźle, ale to wszystko jest tylko dodatkiem do życia. Brakuje tu konkretów, turbiny napędzającej do działania.
Nie mam Ci nic do zarzucenia, ja tylko postawiłam się w Twojej sytuacji i jakoś tak sennie mi się zrobiło ;) Ale będę tu zaglądać, lubię ten panujący tutaj folklor. Pewnie skasujesz ten komentarz, ale być może przeczytasz go do końca. Jeszcze nie jest za późno by cokolwiek zmienić. Rano można nakarmić koniki i ruszyć nas podbój świata ;) No chyba, że naprawdę to jest to, o co Ci chodziło w życiu, jeśli tak, to zazdroszczę spełnienia marzeń w tak młodym wieku :))

Pomorze

Pomijając fakt, że mam nieodparte wrażenie ze dobrze wiem kim jest komentujący chciałam Wam powiedzieć, że bardzo mnie dziwili zawsze ludzie oceniający i komentujący cudze życie. Blog jest zaledwie wycinkiem rzeczywistości w której żyję, dziwi mnie próba nakreślenia mojego charakteru, ambicji i aspiracji życiowych w oparciu o to co pojawia się na blogu.
Określenie „housewife” które pojawiało się na blogu jest dla mnie po prostu autoironią. Kto zna mnie ciut lepiej dobrze wie że nie potrafię ulepić i zrobić mielonych;] Uważam, że każdy powinien żyć własnym życiem, przeżyć je godnie i tak by budząc się rano cieszyć się że wstał kolejny dzień.
Podbój świata – cóż to znaczy? Wyścig szczurów w korporacji? Oceany? Iphone i Ipod? Ja zwyczajnie nie jestem zainteresowana;] Zrezygnowałam w pełni świadomie, zresztą patrząc na to z punktu widzenia socjologa nie ja pierwsza i nie ja ostatnia wybrałam inne życie.
Pomorze pisze, że niby lubi lu zaglądać ale jad poczułam.
A tak swoja drogą to ludzie są dziwni;]

Pozdrawiam wszystkich ciepło i mało ambitnie idę oddać się porannemu wybieraniu gnoju. Cóż życie to przede wszystkim proza, lukier to zaledwie 1%.

podobne wpisy

Komentarze: 35
  • myszka
    Lipiec 27, 2010

    Haha … wybieranie gnoju może być poezją :))

    A tak w ogóle, to świat jest oczywiście piękny itd. Tu gdzie mieszkam, na tej mojej prowincji, też jest świat ;]

  • Fairy
    Lipiec 27, 2010

    Dokładnie. Żeby opisać swoje zycie potrzebne by było nieraz pół biblioteki książek a nie 1 blog.
    Blogi o hobby są zaledwie wycinkiem naszego prawdziwego życia. I nikt tak naprawdę nie wie jacy jesteśmy, sieć jest anonimowa [chociaż juz coraz mniej].
    Ja z kolei podziwiam i jednocześnie zazdroszczę spełnionych marzeń!
    I powodzenia w dalszym życiu.
    Mi marzy się mieszkanie na górskiej wsi. Ale to jeszcze sporo czasu, studia, praca etc.
    W tym wieku chyba bym się nudziła jako wiejska pani domu, że tak powiem, ale w przyszłości… mrrr…

  • mysz
    Lipiec 27, 2010

    Są ludzie, którzy choćby chcieli, to nie rozumieją. Też znam takich, którzy wypowiedzenie własnego zdania uważają za swoje święte prawo, a argument, że przecież to tylko ich zdanie za wystarczający, żeby nie było przykro. Nie ma nawet sensu mówienie im „nie masz racji, jest mi przykro, gdy tak mówisz” – oni naprawdę uważają, że wystarczy powiedzieć, że nie miało się złych intencji, a już będzie ok.
    Życzę Ci jak najmniej takich osób na drodze, bo nawet jeśli faktycznie nie chcą być złośliwi, to też nie umieją być empatyczni. Ja sama nie umiem sobie z takimi ludźmi poradzić. Na szczęście jest mnóstwo takich, których cieszy moje szczęście nawet, jeśli go nie rozumieją. Wśród Twoich przyjaciół i czytelników na pewno również jest ich zdecydowana większość. :) Buziaczki – Mysz

  • schola
    Lipiec 27, 2010

    nawiązując do wypowiedzi Pomorza,to zastanawiam się,cóż to za podbój świata polegający na leżeniu nad oceanem i ewentualnie narty w górach zimą?O ileż ciekawsze jest poznawanie swiata ucząc sie jego smaków,poznać jego tradycje.A Ty Księżniczko pieknie to robisz,uczysz się tego,co powoli zamiera w naszym zagonionym i konsumpcyjnym świecie.Masz swoje pasje,nie nudzisz się ,nie szpanujesz.Robisz to co kochasz,szanujesz ludzi i zwierzęta.Chwała Ci za to!
    Pozdrawiam serdecznie …

  • izuss1
    Lipiec 27, 2010

    a mnie komentarz Pomorze zdziwił tym przede wszystkim, że ja zawsze Twoje życie jako bardzo różnorodne i pełne sobie wyobrażałam. bo i marchewka i gnój i kursy i rowery i prawko i tańce bułgarskie i zakwas na chleb i tysiąc innych rzeczy jeszcze…
    i niekiedy – tak sądzę – jest ono bardziej bujne niż miejskie praca-dom-knajpa-dom-praca-wakacje_w_Tunezji :)
    to, którą wersję ktoś wybiera to jego sprawa i nic mi do tego. ja sama pewnie na Twój „wariant” bym się nie odważyła. ale ocenienie go jako nudnego – zaskakuje mnie ogromnie :)

    ocenianie „całości” życia po czyimś blogu to już zupełny kosmos. fajne by było moje życie, gdyby tak tylko druty i druty ;)

  • Anonymous
    Lipiec 27, 2010

    Tunrida- szczerze mówiąc, blog opisany jest tak, jakbyś nic innego nie robiła oprócz tego siedzenia na siedlisku i zajmowania się tym, co opisujesz. :) Stąd pewno takie oceny/podsumowania. Nie piszesz, że w międzyczasie spotykasz się ze znajomymi, że latasz po mieście, że imprezujesz, że rozmawiasz z ludźmi o ludzkich sprawach, że prowadzisz normalne życie, jak większość osób w Twoim wieku. Nie piszesz o tym, więc czytelnicy nie wiedzą tego. Znamy Cię z bloga taką jaka się tu opisujesz, nie?
    A opisujesz się jako osoba siedząca w domu, niczym właśnie starsza kobieta, która usuwa się niejako na margines.
    Po prostu opisujesz TYLKO FRAGMENTY swojego życia.
    Stąd takie a nie spostrzeżenia czytelników.

    Oczywiście mogę się mylić. Również znam Cię głównie tylko z tego bloga, a reszty mogę się jedynie DOMYŚLAĆ. :)
    pozdrawiam ciepło

  • bestyjeczka
    Lipiec 27, 2010

    Ja-mnie-dla mnie…to uderzyło mnie w wypowiedzi Pomorza, mierzyć świat i ludzi własną konsumpcyjną miarą. „Brakuje tu konkretów, turbiny napędzającej do działania.” – z tego się uśmiałam. Zdziwiła by się pewnie, gdyby wiedziała, co potrafi napędzać ludzi do działania. Oj sprawia wrażenie mało dojrzałej osóbki.
    Folkmyself! Masz we mnie wierną fankę :-) To pewnie wiesz. Uściski!

  • myszka
    Lipiec 27, 2010

    „spotykasz się ze znajomymi, że latasz po mieście, że imprezujesz, że rozmawiasz z ludźmi o ludzkich sprawach”

    Nie każdy lubi opisywać o czym z ludżmi rozmawia, bo może rozmowy są tak dogłębne (nie tam tiurli, tiurli na blogu pt „łopisem wam cuś cikawego co mi psiapsiółka pedziała o X i Y”), że nie nadają się do publikacji. Ja np. mam mnóstwo takich rozmów :)))

    Zgadzam się z izuss1 – jest tu wiele ciekawych rzeczy z jakich składa się życie. No i schola trafiła w sedno. Oszalałabym leżąc na plaży w Tunezji. Już przynajmniej musiałabym smakować, dotykać, wąchać … a jak się tym delektować, gdy nie ma tego z czym porównać? Wszędzie jest pięknie :) Mnie ten kawałek egzotyki Księżniczki w kaloszach niezmiernie się podoba.

  • KUNDZIA
    Lipiec 27, 2010

    Każdy swoje życie musi przeżyć sam ,nikt za nas tego nie zrobi.
    Ważne aby przejść przez nie nie depcząc innych.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Sunsette
    Lipiec 27, 2010

    No nie… postanowiłam skomentować, bo śmiać mi się zachciało, kiedy przeczytałam ten tekst;) Zadziwiające jest, jak różnie można patrzeć na tę samą rzecz. Ja myślę o tobie, jako o osobie żyjącej bardzo intensywnie i nie przyszłoby mi do głowy pisać, że brak ci „turbiny napędzającej do działania” – wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że masz turbonapęd z nuklearnym doładowaniem;))) Ktoś inny dopatrzył się może tu monotonności wiejskiego życia, bez „głębszych, intensywniejszych wrażeń”;) Sprawa jest prosta, jeden lubi to, drugi tamto, ja na przykład mam charakter, czy osobowość wybitnie „domatorską”, wiejskie życie mi odpowiada, takie wybrałam świadomie i bez przymusu, choć nie mam gospodarstwa i lubię robić inne rzeczy, niż ty. Nie lubię wyjeżdżać z domu i nie ciągnie mnie do zagranicznych wojaży, nie zdecydowałabym się też np. na takie kursy czy warsztaty, w jakich ty bierzesz udział, ale chętnie o nich czytam w twoim blogu i oglądam fotki – taka natura po prostu. Nie warto oceniać innych z własnego punktu widzenia, bo łatwo się pomylić. A już na pewno nie warto wysnuwać o kimś tak daleko idących sądów po przeczytaniu bloga… I ludzie zazwyczaj o tym doskonale wiedzą, dlatego ten komentarz odebrałam raczej jako prowokację;)

  • myszka
    Lipiec 27, 2010

    Kundzia: Nie każdemu się to udaje. Na moim blogu polityczno-społeczno jakiś czas temu taki jeden delikwent pisał „świetnie, ale może lepiej żebyś miała takie a takie nastawienie”, „spodziewałem się czegoś lepszego”, „na więcej Cię stać” … :)))) Ludzie lubią wskazywać innym drogę. To ich pewnie dowartościowuje ;)

  • co_zerka
    Lipiec 27, 2010

    zazwyczaj powstrzymuję się od komentarzy takich komentarzy, ale tym razem nie dałam rady.

    Zaglądam regularnie do Twojego siedliska – monotonia, bezruch, brak kontaktów z innymi ludźmi to jest zupełnie coś innego niż ja wywnioskowałam z Twoich opowieści.

    Kurs za kursem, jazda konna, ogród, dom, mężczyzna, przewijający się przez Twoje życie ludzie pełni pasji :) Czytając to jak opisujesz swoje życie często przez myśl mi przechodzi – jak ona to wszystko godzi:)

    Księżniczko, świat jest pełen frustratów – sami nie potrafią się cieszyć życiem to dokopią komuś, kto potrafi.
    Krytykują i obrażają, a jednocześnie z rozbrajającą bezczelnością mówią – będę tu wracać bo lubię ten styl. To tak jakby wejść do czyjegoś domu, powiedzieć – brut i bezguście a na do widzenia dodać – to ja tu jeszcze wrócę, bo mi się podoba.

    FAjnie, że jesteś i fajnie, że taką drogę wybrałaś dla siebie :)

  • czaroffnica
    Lipiec 27, 2010

    ALBO NASZE ŻYCIE STANIE SIĘ OPOWIEŚCIĄ, ALBO BĘDZIE NIE DO WYTRZYMANIA (…)
    wiemy, że właśnie dlatego każde z nas porzuciło własne życie i przeniosło się na pustynię- by snuć opowieść i przemieniać życie w coś, co warto opowiadać!

    i ja dokonale rozumiem autorkę owego kontrowersyjnego postu ;).I myślę, że nią nie kierował jad tylko zdziwienie.
    Taki świat. Są społeczności żyjące w rytmie miasta , ale też są społeczności alternatywne, żyjące w rytmie pór roku, co zbieraja się czasem, żeby liście z drogi do miasta poodgarniać i pobocze uprzatnąć…

    każdy ma taką pustynię jaką sobie stworzy i nie należy go za to oceniać.

  • czaroffnica
    Lipiec 27, 2010

    zapomniałam dopisać-

    i właśnie dlatego to są społeczności ALTERNATYWNE, bo gdyby tak jedna z drugą miały świadomość tego jak żyją ludzie na Wolimierzu…
    o zgrozo!wierzyć sie nie chce, co?
    :)

  • oslun
    Lipiec 27, 2010

    Dziewczyno, rób to, na co masz ochotę!
    Zaglądam do Ciebie i widzę siebie po drugiej stronie lustra: taka byłabym i to samo robiłabym, gdybym 35 lat temu miała Twoją odwagę. Więc rób to wszystko za takie, jak ja starsze panie ;-)
    Buziaki serdeczne i czekam na kolejne wielkie wydarzenia dnia powszedniego. Ewa
    PS. Co jest fajnego w imprezowaniu? Czy może mi ktoś wyjaśnić???

  • llooka
    Lipiec 27, 2010

    Mój kumpel mawia „Jedni lubią złoto, drudzy błoto”. U siebie w domu ma modernistycznie, ale nie zapomniał o mnie, gdy sprzątał strych po babci. Podarował mi starą walizkę i młynek. I tym optymistycznym akcentem podsumujmy dyskusję:)
    Zazdroszczę Ci tej marchwi!

  • Fiatlux
    Lipiec 27, 2010

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Fiatlux
    Lipiec 27, 2010

    Zdecydowanie zgadzam się z kilkoma pierwszymi komentarzami – każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie, ale nikt nie ma prawa narzucać go innym.

    Odnośnie tego co napisała czaroffnica – dla mnie są to raczej społeczności pierwotne niż alternatywne.

  • Sarenzir
    Lipiec 27, 2010

    No tak … to ja właściwie nic innego poza patrzeniem na balkon i wyjazdami do Niebieskiego Domku nie robie… bo głównie o tym piszę na blogu , a nie, czekaj, jeszcze chodzę na spacery z psem :))) Ludziom czasem się myli blog z autobiografią ;) Zawsze znajdzie się ktoś kto swoje frustracje koniecznie musi wylać przed publiką, przy okazji przekonując samego siebie że jest lepszy niż inni i ma rację ;) Ja prawdę mówiąc nie widzę ani stagnacji ani braku napędu… sama mnie swoim działaniem mobiliujesz i napędzasz, żeby zrobić coś więcej w swoim życiu :))) Jest takie powiedzonko kiedy ktoś wpadnie, powie jakąś bzdurkę nie zagłebiając się w temat i myśli że wygłasza straszne mądrości : moja babcia zawsze mówiła „powiedziała co wiedziała” .. nie umiem oddac całej pobłażliwej ironii, którą zawierała w tych słowach ;) Bardzo mi ono pasuje do sytuacji ;)

  • Pomorze
    Lipiec 27, 2010

    Witam wszystkich, których poruszył mój komentarz.
    Tym, którzy twierdzą, iż próbuję narzucić komukolwiek swój tok myślenia i postrzegania świata, radzę jeszcze raz przeczytać mój wpis. Piszę „ja-mnie-dla mnie” ponieważ wypowiadam się we własnym imieniu, nie piszę, że ktokolwiek cokolwiek powinien, nawet na końcu dodaję, że jeśli autorce bloga naprawdę chodzi właśnie o takie życie, to wręcz zazdroszczę, że tak szybko zrealizowała swoje marzenia. Wypowiedziałam się by pokazać, że można mieć odmienne zdanie niż wszyscy komentujący, zachwycający się spokojnym, sielskim, anielskim życiem wiejskim. Ja również się nim zachwycam, aczkolwiek tylko przez chwilę, zaglądam tu, czytam i uciekam do swojego życia, gdzie, mam wrażenie, turbina kręci się znacznie szybciej. Może to właśnie tylko wrażenie, dopuszczam też tę opcję.
    Dla wszystkich błędnie oceniających moją osobę pragnę podkreślić kilka rzeczy. Nie jestem typem imprezowiczki, nie chodzę do pubu, omijam dyskoteki, nawet gdy mam iść do centrum handlowego na zakupy, trafia mnie szlag. Codziennie ciężko pracuję, jeżdżę konno, startuję w zawodach, uczęszczam na kurs fotografii, angielskiego, mam mężczyznę (prawie męża) i jestem szarym, zwykłym człowieczkiem, który robi to co każdy, czyli sprząta, pierze, gotuje i prasuje. I nie jest mi z tym źle, wręcz przeciwnie, bo wiem, że dodatkowo pojadę na Sri Lankę pojeździć na słoniu, pomoczę stopy w Oceanie Indyjskim, przejdę się po Chińskim Murze, poznam życie mnichów tybetańskich i zwyczaje aborygenów. Na wakacjach naprawdę nie leżę bykiem, zwiedzam, oglądam, poznaję, a nad morzem czy oceanem leżę tylko po pełnym wrażeń dniu.

    Dlatego uważam, że autorka bloga żyje wolniej, bo być może będzie tak, że za dziesięć lat ja również osiądę gdzieś na wsi, ale póki co nie mam na to czasu ;) A do właścicielki bloga- jadu nie było i nie będzie. Oceny ambicji i aspiracji również. Napisałam mój komentarz pod wpływem impulsu, gdyż czytam Cię od dawna, a nigdy nie widziałam, by ktoś z komentujących miał odmienne zdanie i je tutaj wyraził. Piszesz, że zawsze dziwili Cię ludzie komentujący cudze życie, ale póki były to komentarze pełne zachwytu, nie sprzeciwiałaś się temu „haniebnemu” procederowi. Jeśli jesteś zła, że rozpętałam tu tę dyskusję, to przepraszam. Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. I jeszcze raz podkreślę, podoba mi się to co robisz. Najważniejsze, że jest to świadomy wybór, właśnie tego się chciałam dowiedzieć i upewnić. A marchewki prosto z ogródka zazdroszczę, ale jak widać, coś kosztem czegoś. Pozdrawiam

  • myszka
    Lipiec 27, 2010

    Pewnie, że można mieć odmienne zdanie na temat tego jak spędzać życie. Ale moim zdaniem w pierwszym poście była pretensja. I jakieś takie zacięcie z onet.blog.

    Chciałam tylko zauważyć, że komentarze są tu aprobujące, bo zazwyczaj dorośli ludzie nie tracą czasu na czytanie blogów, które im się nie podobają. Mamy w końcu swoją pracę i tzw. okolice :))) Z tego powodu krytyczne komentarze są głównie na blogach dla nastolatków. Nie ma w tym nic dziwnego. To różnica pokoleniowa i nie tęsknię do jej zasypania ;]

    Pozdrawiam dolnośląsko ;)

  • Ania vel Vespertine
    Lipiec 27, 2010

    Jej, dlaczego wszystko oceniamy pod swoim kątem patrzenia? A może dla kogoś rajem jest włąsnie TO życie, w tym wieku, z krosnem i bez podbijania świata?

  • Anonymous
    Lipiec 27, 2010

    koniec, końcem … nie ma wyjścia … powinnaś mieć motor i słonia !! a nie, inna kolejność motor po zdanym egzaminie !! TERAZ SŁOŃ !!! i nie zapomnij że zawsze już będziesz nudziarą, chyba że nauczysz się robić mielone jak kaźdy szary człowiek !!! piszę pod wpływem impulsu, co za tym idzie nie ma tu źadnej ironii hehehehe (jadu … ani ciut ciut)
    … serdecznie Cię pozdrawiam „Kaloszku” …. Marta z Białego

  • Gosia
    Lipiec 27, 2010

    Ludzie już tacy bywają,że muszą wsadzić swoje 5 groszy w to czego podświadomie pragną a przed czym tak usilnie uciekają.Tylko nie widzą,że te 5 groszy to może być fałszywy pieniądz.Myślę ,że każdy powinien przeżyć swoje życie tak, jak chce a reszcie nic do tego.Ciesz się tym co masz, a fałszywe 5 groszy po prostu wyrzuć z pamięci.Pozdrawiam ciepło.

  • kopyciaq
    Lipiec 27, 2010

    A ja Ci takiego zycia zazdroszcze. I w duzej mierze twoj blog pomaga mi codziennie dazyc do czegos takiego. Do takiego spokoju, zycia rodzinnego , koni z dala od zgiełku, pracy w korporacji, wyscigu szczurów. Nie chce urodzic dziecka i wychowywac go w mieście… .
    Hypnotize

  • Anonymous
    Lipiec 27, 2010

    a ja mam takie życie jak opisała Pomorze, praca, pieniądze, zagraniczne wyjazdy… i nie mogę się doczekać kiedy zamienię je na takie jak prowadzi folkmyself. Nawet jest już mały, biały domek nad jeziorkiem, który na mnie czeka. Nie mogę się doczekać kiedy uruchomię stuletni piec do pieczenia chleba i nauczę się szyć na singerze…

    Pozdrawiam
    dziewczynka

  • lambi
    Lipiec 28, 2010

    Folku, tak się dzisiaj narobiłam przy pieleniu pomidorów, że jasna cholera zapomłam kóz wydoić… Ty swoje wydoiłaś ???

  • lambi
    Lipiec 28, 2010

    Cię ciotka przepraszam za żart, ale się odśmiałam jak norka :))
    Co to za koza Ci wkleiła ten komentarz bladego pojęcia nie mam, ona tego samego o wiejskim życiu… a nawet jak jej się zamarzy to i tak kicha, bo działkę z drzewami obok siebie musiałaby szukać, tak, żeby mieć na czym hamak uwiesić :))
    Grasowanie buraków cienko widzę:)
    Oj widać jesteś bardziej atrakcyjna, niż SRYLANKA hehe;)
    Pozdrawiam wiejsko w rytmie Merengue – dzisiaj mi 14 lat w związku zakontraktowanym stuknęło :)
    Buzioły ślę!

  • Kamila
    Lipiec 28, 2010

    Muszę odcisnąć łapkę pod tym postem.

    Mam porównanie – pracowałam(nie, tyrałam) na etacie, starała się znajdować czas dla dziecka(takie oszukiwanie samej siebie).Stać mnie było na zagraniczne wakacje ,ale czy byłam szczęśliwa?

    Teraz żyję wolniej, oddaje się swoim pasją i nie wdziałam fartucha domowej cierpiętnicy.
    Z boku obserwuję coraz bardziej zapracowanych rówieśników, którzy twierdza ,że jeszcze przyjdzie czas na wszystko…

    Powiększam grono niecierpliwych i żyje tak jaj chcę .
    Pozdrawiam serdecznie-stała bywalczyni

  • Aga Wó. i Wojtek Wr.
    Lipiec 28, 2010

    Zaprzyjaźniony z nami Góral, powiedział nam kiedyś: „Dla każdego jego koń najpiersy.” Czego wszystkim serdecznie życzę (szczególnie, że jestem istotką zawieszoną pomiędzy domem/pracą na wsi i pracą/domem w mieście i zarówno bez jednego jak i bez drugiego bym zwariowała).
    A Autorce tego bloga, chciałam powiedzieć, że w dobie powracającego „sentymentalizmu” i masowej wędrówki na wieś panienek, które „chcą wiejskiego klimatu,ale niech krówka nie śmierdzi”, cholernie, ale to cholernie podziwiam panią Autorkę za autentyczność, nie tylko za lukier:).

  • Anonymous
    Lipiec 28, 2010

    A ja Ci zazdroszczę,/tak pozytywnie/ takiego życia.O ileż latwiej i mniej ambitnie jest ,,latać nad oceany”niż być ,,księżniczką w kaloszach”, robiącą wszystko co się kocha. ,,Nad oceany” jeździmy za cenę harówy i kasy…A tyrać musimy cały rok,na miesiąc wypasionych wakacji.A Ty robisz to, co lubisz, cały czas-latem ,jesienią ,zimą,wiosną.
    Ja też nie cierpię przepełnionych plaż,hotelowych źle utrzymanych klimatyzacji po których leczyłam się kilka miesięcy,lotów i czekaniu na lotniskach, czy samego piekła powrotów.Więc tak trzymaj Księżniczko w kaoszach,a niech ,,pomorze pomyka nad oceany”,bo nie widzi pewnie, jak na pomorzu jest pięknie.

  • Anonymous
    Lipiec 29, 2010

    To się wywiązała dyskusja :D Cóż wszystko sprowadza się do tego, że ludzie są bardzo różni i mają różne potrzeby. Ja rozumiem ludzi związanych z przyrodą, sama mieszkam w miejscu, które jest jak wieś. I jest cudownie, nie wyobrażam sobie życia w mieście, bloku…
    Inni znowu są tak przyzwyczajeni do miasta,że wieś, miasteczko to dla nich nuda. No i trudno!
    Jedni lubią koty inni psy. I to, że tak jest to nie znaczy, że nie mają ambicji! Osoba bez ambicji nie wybiera się na różne kursy i szkolenia! Nie dąży do spełnienia swoich marzeń!
    Kocham pochopne, powierzchowne oceny ludzi, którzy nas nie znają.

    NataszkaR

  • Kasia
    Lipiec 30, 2010

    jestem całym sercem z Tobą, Księżniczko!
    wprawdzie drugi komentarz Pomorza, nieco łagodniejszy, usprawiedliwił po części ten pierwszy, ale jednak niesmak pozostał.

    sama przędę, filcuję, haftuję, pielę grządkę ziołową w maluteńkim ogródeczku i po cichu marzę o takim życiu jak Twoje – już teraz, nie na emeryturze.

    aha, jak ostatnio wytarabaniłam fotel do ogródka (mieszkamy w małym bloku 6-rodzinnym i mieszkania parterowe mają ogródki – więc to w sumie taki ogródek pośród bloków) i cały dzień spędziłam w tymże fotelu haftując, to skupiłam na sobie uwagę wszystkich sąsiadów – patrzyli z zaciekawieniem, ale raczej nie z uznaniem tylko z nutką skwaszenia w stylu: „nienormalna, kto w dzisiejszych czasach haftuje” ;-D ;-D ;-D
    ale ja mam to gdzieś – robię swoje i idę przed siebie – i to daje mi satysfakcję i nie mam wyrzutów sumienia, że działam wbrew sobie. o! :)

  • coriano
    Lipiec 30, 2010

    heh smutne a zarazem takie życiowe to coście tutaj wszystkie napisały. Gorycz i szczęście z niemocą i ambicja się przeplatają. Ja to bym chciała tamto…a ja to…
    Drogie Panie (bo panów nie zauważyłam)
    „Ufaj sobie, innym pozwalaj błądzić” Ewa Woydyłło

  • Jola
    Lipiec 31, 2010

    A ja pierwszy wpis tu zostawię, po moich pierwszych odwiedzinach na tym blogu:)

    Jestem młodą dziewczyna, mam karierę, perspektywy rozwoju i dużych pieniędzy, wakacje za granica co roku, pieniadze na swietne ciuchy, perfumy i bizuterie… Osiagnelam to ciezka praca, od zera w kilka lat. Jeszcze pare lat temu zazdroscilabym osobie która tak pisze. A teraz? Takie materialne zycie cieszylo mnie 2 lata, uwazalam ze jestem na dobrej drodze , choc niedosyt byl zawsze. Zawsze ‚cos’ bylo nie tak, spelnienie nie nadchodzilo. Obecnie mam SZCZERZE DOSC takiego materialnego zycia, nastawionego na prace kazdego dnia, z 30 dniami na urlop. To przeciez niewolnictwo:) Niby moje zycie jest pelne, ale tak naprawde jest puste. Luksusy i pieniadze prawdziwego, ciaglego szczescia nie daja. Odciagaja nas tylko od sedna, mamia szczesciem i spelnieniem ktore NIGDY nie nadejdzie. Gdzie dla mnie jest sedno i sens zycia? Sens jest w MILOSCI, Radosnym tworzeniu i zyciu, szczescie jest w tworzniu swojej zywej przestrzeni. Ciesze sie ze nie zmarnowalam calego zycia by to zrozumiec, mam 24 lata i pracuje teraz tylko po to by postawic dom na swoim hektarze ziemi:) Polecam Wam wspaniala ksiazke Anastazja-Dzwoniace Cedry Wladimira Megre. Odmienia zycia:)

Dodaj komentarz