bo trzeba zaryzykowac

wtorek, Wrzesień 1, 2009 3 1

Nasz salon mnie dobijał ostatnio, po prostu. Przemalowanie ławy było tylko gwoździem do trumny bo nagle wszystko zaczęło się gryźć.
Tak powoli, najpierw nie mogłam patrzec na pseudo sofkę i ją wynieslismy do pokoju – graciarni, potem fioletowa szafka pod telewizor zaczęła mnie draznic – trafiła na allegro.
Idealnym rozwiązaniem wydawał się szlabanek ale:
- trzeba go znalezc
- kupic taki w dobrym stanie co nie jest łatwe jak towar mało spotykany
- kupic niedrogo
- zrobić renowację we własnym zakresie
Więc niestety odpuściłam, zwłaszcza ze nie miałam przekonania.

pam param

niedziela, Sierpień 9, 2009 0 1

Kolejny tydzień minął, szkoda ze trzeba było wrócić do pracy. Na szczęście pod koniec sierpnia odzyskam wolność hihi.
Piła zakupiona, daliśmy po robocie, niezbyt to mądre było bo ja przesiliłam bark – po co nosić po jednym polanie jak można naładować całe wiadro i nie nachodzić się? Ale za głupotę się płaci;]
Przyszły moje „dży-dże”, wysypałam na kompostownik, nakryłam warstwa kompostu i podkarmiłam jabłkami. Teraz tylko modlić się by się nie rozpełzły;]
l3

snuję, wycieczkuję i gotuję

poniedziałek, Sierpień 3, 2009 2 0

Osnułam. W końcu, w piątek. Ale po kolei.
Wstałam w piątek rano i miałam cały dzień głupie wrażenie ze jest sobota. Wszystko takie „sobotnie” się wydawało, choć u mnie z dniami tygodnia zwykle bywa przedziwnie, zwykle mi wtorek „ucieka” i przeważnie nie wiem jaki jest dzień.
I tak sobotnio działałam cały dzień, sobotnio uśmiechnęłam się do Karola by mi pomógł osnuć. Chociaż wcześniej zapierał się ze nie będzie jak zawsze okazało się ze to dobry mąż i bez sensu zawsze gada i się zarzeka;]
f1
Poszło w sumie średnio bo mam wrażenie ze już przy zakładaniu na krosno zrobił się lekki bałagan ale wyjdzie w praniu. Zostało mi jeszcze jakieś 1/3 nicielnic do nawleczenia ale nie spieszyłam się bo liczyłam na to że uda mi się zdobyć inną płochę. Tak więc miałam nie snuć w piatek a osnułam zyjąc w błogim sobotnim przekonaniu….
f2