Bosą nogą w klocki LEGO

piątek, Grudzień 29, 2017 0 20

Gdybym miała podsumować minione święta i przygotowania prezentowe do nich to na czele 10 słów najczęściej wymienianych byłoby LEGO. Począwszy od listu do Mikołaja – gdzie pojawił się „Czubaka” oczywiście z klocków, po wybór prezentu niespodzianki czy też eksplorowanie podarków.lego-3024169_960_720

Odkąd Lew chodzi na robotykę słowo klocki pada w domu setki razy dziennie. Gdy rozpoczęły się zapisy na zajęcia miałam poważne dylematy czy warto zapisywać pięciolatka, czy jest w stanie nauczyć się czegokolwiek. Zajęcia zdecydowanie zniechęcały kwotą do zapłacenia, a płacenie za zabawę w godzinach lekcyjnych klockami średnio mi się podobało. Z zajęć wracał oczywiście bardzo zadowolony, bo dostał kolejną naklejkę (tak, tak, rodzic wydaje kupę kasy a dzieciaka cieszy najbardziej naklejka!!!!). Święta jednak pokazały, że nabył na zajęciach nowe umiejętności w postaci świetnego radzenia sobie z budowaniem z książeczek.

To budowanie z książeczek właśnie okazało się umiejętnością, która popsuła radość Karolowi. Ale do rzeczy.
Większość klocków Lego, które ma Lew to klocki z dzieciństwa mojego męża. Nie żebyśmy nie kupowali kolejnych, wręcz przeciwnie, młody sporo dostaje klocków i sporo ich kupujemy. Nie mniej jednak w dzieciństwie Karol miał ich kilogramy. Nadal uwielbia budować i w ten sposób razem najczęściej spędzają czas.
Gdy Lew pisał list do Mikołaja, Karol zacierał ręce, że razem zbudują Chewbacckę. Gdy wybieraliśmy prezent od dziadków, miał tak świecące oczy, że nie mógł zdecydować czy to ma być zielony smok z Ninjago czy ognisty robot. Myślę, że oczyma wyobraźni widział jak razem z małym człowiekiem rozpracowują książeczki i składają kolejne elementy wielkiego zestawu.characters-1853286_960_720

Wigilia przyniosła jednak wielkie rozczarowanie, młody po euforycznym rozrywaniu wszelkiej maści kartonów i papierów zabrał się za rozpakowywanie bohatera Gwiezdnych Wojen. Ojciec przyniósł krzesełko, zasiadł obok, zaczął rozcinać torebeczki z klockami i nagle nastąpiło nieuniknione. Zanim zdążył znaleźć kolejny klocek młody przekładał już instrukcję na kolejną stronę a pomoc ojca nagle wydała się zbędna…Myślę jednak że Karol w duchu wyjaśniał sytuację, że zestaw nie taki trudny, ze 179 klocków nie stanowi wyzwania dla młodego.

Kolejny dzień był dniem zielonego smoka. Zestaw na podobnym poziomie wiekowym 8-14 lat, klocków 253. Z racji napiętych planów towarzyskich chłopaki umówiły się na  środę, która miała być porankiem składania smoka. Składano zawzięcie, jednak obowiązki wezwały ojca w połowie budowania, przykazał młodemu by poszedł się pobawić czym innym, a potem razem skończą budowanie.
Ja zajęta swoimi sprawami nie miałam czasu na asystę, młody coś tam dziobał w klockach. A gdy wrócił Karol niestety nie było w czym asystować.IMG_20171229_110306_929

Lada dzień Lew będzie chciał tworzyć takie niesamowite konstrukcje jakie można podziwiać w Historyland w Krakowie, będzie chciał budować swoje wersje budowli historycznych czy scen bitewnych.

A nam zostanie tęskne wzdychanie za czasami, gdy nasza pomoc na różnych płaszczyznach była nieodzowna i koszmar każdego rodzica, niezależnie od wieku dziecka – czyli nadepniecie bosą nogą na klocki Lego;]

podobne wpisy

No Comments Yet.

Dodaj komentarz