Pią­tek to dzień déjà vu

piątek, Luty 13, 2015 17 0

„Nie­któ­rzy uwa­ża­ją, że kie­dy jesteśmy zmę­cze­ni, na­stę­pu­je opóź­nie­nie w prze­ka­zy­wa­niu in­for­ma­cji do świa­do­mej czę­ści mó­zgu, więc in­for­ma­cja do­cie­ra do nas już po tym, jak przez pe­wien czas tkwi­ła w pod­świa­do­mo­ści. Dla­te­go do­świad­cza­my tego jako roz­po­zna­nia. Zmę­cze­nie może tłu­ma­czyć, dla­cze­go prze­ży­cia déjà vu wy­stę­pu­ją najczęściej pod ko­niec ty­go­dnia pra­cy. Ale to mniej wię­cej wszyst­ko, co po­tra­fi stwier­dzić na­uka. Że piątek to dzień déjà vu” *tula-30

Tak też się czułam, gdy włożyłam na plecy nosidło i znów mogłam nosić Lwa. Że to już się zdarzyło, że czułam te emocje.

I nie chodzi tu zupełnie o przyziemny klimat ciężaru na plecach ale o emocje bliskości. Lwa nosiliśmy od samego początku. Najpierw mało odważnie, a potem po warsztatach z Ewą Jarymowicz całkiem pewnie.

Chusty przeróżne, pasiaki, pawie, cała szafa potocznie mówiąć „szmat”. Szmat, z tórych niejedna miała wartość taką że Karolowi oczy robiły się jak 5 zł, że takie drogocenne te pawie jak z kapy babci. Ja zaś opowiadałam z pasją o 5 m materiału, że mam kolczyki pod kolor i tyle chust, że zawsze znajdę pasującą do ubrania.

Ale nie o pasowanie tu chodziło, tylko o bliskość, o idealny uspokajacz, wolne ręce, wygodę. Nosiliśmy bardzo dużo.

W zasadzie budowę kończyliśmy z Lewkiem w nosidle. Bo nosidło okazało się w warunkach budowlanych łatwiejsze do ogarnięcia niż kilka metrów materiału. W nosidle Lew chodził z nami na grzyby, puszczał konie, sadził drzewka, wyrywał chwasty w ogrodzie. Mały noszeniak.

Gdy przyszedł dzień, gdy skończył rok, że ostatni raz go zamotałam, bo się zbuntował było mi smutno. I takie smutne zdjęcie też mamy, z tego ostatniego razu…

Że ta moja kolekcja jak psu na budę, że skończyły sie przytulaki a zaczął okres samodzielnej eksploracji świata. Samodzielnej, bo o wózku też nie było mowy.

Z części aktywności musieliśmy zrezygnować, bo wózek, nawet jeśli nie rodzi już buntu – to nie daje rady, w lesie, w krzaczorach. Pamiętacie ten wpis?

Rozwiązanie pojawiło się szybciej niż przypuszczałam, bo zupełnie nie pamiętałam o tym, że są też nosidła ergonomiczne dla dużych dzieciaków. Nosidło na stelażu mnie odstraszało, bo szukałam czegoś co mogę schować w wielką kieszeń, a nie stelażu z którym muszę zasuwać po lesie nawet jeśli dziecko nie wyraża potrzeby by je nieść.

tula-24

tula-13

tula-9

tula-8

tula-3

tula-6

Znalazłam Tulę Toodler, można w niej nosić od 11-22 kg.

Gdy zobaczyłam wzór Folk Art po raz kolejny poczułam się dziwnie. Że to już było, te noszenie i ten kogut. Że podobnego namalowałam lata temu na desce, która jest lampką nocną w sypialni. Poczułam, że ten kogut tam jest niczym zaprojektowany dla mnie. Piękny, ludowy taki, klimatyczny. Idealnie wpisujący się w klimat jaki czuję.

tula-14

tula-15

tula-16

tula-18

tula-23

Obawiałam się, że noszenie 15 kg może być ciężkie, nawet jeśli nosidło jest wygodne. Zupełnie niepotrzebnie, okazało się, że nosi się podobnie, jak się nosiło 8 kg. Dobrze uszyte, ergonomiczne nosidło idealnie rozkłada ciężar dziecka i jest wygodnie. Wygodnie dla obu stron. Lew nie chciał wyciągnąć rąk ponad panel, wygodnie mu było z rękoma z boku – tak jak noszony był dawno temu. Nie upierałam się, wychodząc z założenia, że wie i czuje lepiej.

tula-25

Była euforia, bo w końcu mogłam beztrosko połazić po lesie, po krzaczorach, trudnym terenie. Coś, z czego tyle czasu rezygnowałam, uważajac, ze sie nie da okazało się na wyciągnięcie ręki. Spędziliśmy w lesie kilka godzin, co jakiś czas korzystając z nosidła, bo mały człowiek się zmęczył.

tula-26

tula-28

Czy bolały mnie plecy po powrocie? Nie.

Bark też nie bolał, a to dla mnie jest dobry wyznacznik, bo po operacji on jest barometrem dyskomfortu.

Emocjonalnie to też fajne przeżycie, zwłaszcza, że noszenie było dla nas bardzo ważne i budowało fajnie bliskość rodzica i dziecka. I było fragmentem układanki jakiego mi brakowało. Brakowało od dawna, bo na rękach dam radę nosić go chwilę, na biodrze dłużej. A czasami zwyczajnie obie strony potrzebują innego wymiaru bliskości.

tula-29

 

*Cytat pochodzi z książki Jo Nesbo „Policja” (dla rówowagi sielskośći słucham mrocznych słuchowisk;)

 Wpis powstał przy współpracy z

tulalogo

 

Nosić nauczyła nas Ewa Jarymowicz, doradca chustonoszenia, chustomama, która też zaszczepiła we mnie wielką miłość do wszelakich „szmat” i którą gorąco polecam każdej przyszłej chustomatce.

logo_JEWA

podobne wpisy

Komentarze: 17
  • wpodrozyprzezzycie
    Luty 13, 2015

    My mamy Tulę od lat i bardzo lubimy :)

    • Księżniczka w kaloszach
      Luty 20, 2015

      zwykłą czy toodlera?

  • karola
    Luty 13, 2015

    a jakie spalanie kalorii ;) godzinny spacer po terenie i krzalach jak sesja na siłowni…
    czasami jak noszę w nosidle marcela, to wracam pamięcią do czasu ciąży, jak to było nosić na sobie 20 kg więcej, bez przerwy, szok
    pasuje Wam ta tula folkowa ;) buziale

    • Księżniczka w kaloszach
      Luty 20, 2015

      Ewa Chodakowska byłaby ze mnie dumna hihi.

  • Siłaczka
    Luty 13, 2015

    Ta Tula po prostu była Ci pisana! Tylko na Ciebie czekała :)

    My mamy akurat Manducę, ale też sobie cenię. Jak mąż mi wyjechał z kluczem od piwnicy, nosidło uratowało dzień, bo z psem przecież trzeba 3 razy polecieć… A nam z Kaliną tak się spodobało, ze teraz pakuję młodą, pies na smycz i idę po zakupy, ręce wolne, to chwycę siaty, a dzieć zachwycony, że wreszcie widzi świat, a nie tylko niebo :)

    • Księżniczka w kaloszach
      Luty 20, 2015

      Ja jak L był mały tak postrzegałam chusty. Wózek to całe ceregiele. Znieść, wnieść. A tu człek wolny! jak ptak!

  • stylpasja by Magda
    Luty 13, 2015

    ja jak będę miała dziecko to też planuje taki plecaczek :-)

    • Księżniczka w kaloszach
      Luty 20, 2015

      polecam z całego serca!

  • Patrycja z Chustodzieciaków
    Luty 13, 2015

    Suuuper! Czekałam na ten wpis ;)

    • Księżniczka w kaloszach
      Luty 20, 2015

      :D

  • magda
    Luty 14, 2015

    Odkryłam Twojego bloga przedwczoraj, zaczęłam czytać wieczorem, dokończyłam jak wstałam… przeczytałam wszystkie wpisy, od samego początku… nawet nie wiesz jak moje spojrzenie na życie zmieniłaś…
    i tak dzisiaj mi się z Tobą ta ta piosenka skojarzyła
    https://www.youtube.com/watch?v=I1twwTBEERY
    Magda

    • Księżniczka w kaloszach
      Luty 20, 2015

      Dziękuję za miłe słowo. I za ten utwór. Własnie przesłuchałam, obejrzałam i wzruszyłam się.
      Cieszę się, że inaczej spojrzałaś na świat, choć na chwilę.
      Zostawiaj częściej ślad. Jak ludzie zostawiają ślad, czuję, że to ma sens.

  • magda
    Luty 14, 2015

    Zapomniałam napisać najważniejszego
    DZIĘKUJĘ
    za wpuszczenie mnie do Waszego życia…
    Magda

  • gem_ma
    Luty 17, 2015

    A my kupiliśmy Tulę z wkładką dla niemowlaczka i nosiliśmy w niej córeczkę, jak tylko skończyła 4 miesiące. Teraz jest w wieku Twojego lewka a to nosidło to dla nas idealny ratunek na dłuższe wyprawy :-)

    • Księżniczka w kaloszach
      Luty 20, 2015

      Ktoś je całkiem zmyślnie wykombinował!

  • Mamazone
    Luty 18, 2015

    Super rozwiązanie. Mama nie ograniczona a malec zwiedza. Dobry sposób na długie spacery jak wspomniałaś „po trudnym terenie”. Pozdrawiam.

    • Księżniczka w kaloszach
      Luty 20, 2015

      Przy trudnym terenie opcje są dwie – zostać w domu albo nosidło. Choć długo myślałam że jestem skazana na pierwszą opcje;]

Dodaj komentarz