pomysłowi sąsiedzi

czwartek, Czerwiec 2, 2011 22 0

Właśnie kończę jeść kremogen truskawkowy, umieram z gorąca, na przedramieniu mam trzy pręgi zrobione pazurami przez kochaną psią łapę i wspominam ostatnie spotkanie sąsiedzkie.
Ale do rzeczy.
Wieczorne karmienie koni, udajemy się do stajni, po drodze mijamy sąsiadów znanych nam z widzenia. On, ona plus dwójka dzieci i pękata reklamówka. Nie wypraszamy z „terenu prywatnego”, wszak idą prywatną drogą ale sąsiedzi i wyglądają na nieszkodliwych.
Otwieramy bramę, witamy się ze zwierzakami a Anuk na widok zbliżających się ludzi dostaje radosnej histerii, skacze na płot, merda ogonem i wyje wniebogłosy.
W zasadzie wydaje się to co najmniej nam dziwne, bo to taki specyficzny mało towarzyski pies.
Sąsiedzi podchodzą do płotu, ostrzegamy od razu przed wsadzaniem łap w płot ze względu na świnkę. Trochę czuję oburzenie sąsiadki że w ogóle miałam czelność skoro jeszcze nie włożyli tam rąk;] No i pada pytanie które mnie zabija – że mają resztki z obiadu i że przynieśli psom i czy mogą dać… Krótko i ostro „broń boże”, sąsiedzi szybko zwijają się i już ich nie ma.

A mnie ciekawi co by było gdybym ich nie spotkała. Czy po prostu bez mojej wiedzy sypnęli by swoje resztki przez płot? A może zwyczajnie radość psa wynikała z tego że ich zna i nie pierwszy raz widzi?
Powiem Wam szczerze że włos mi się zjeżył na głowie. Że ludzie moga mieć takie pomysły. Że nie biorą pod uwagę tego że pomijając to że właściciel może sobie nie życzyć to że pies może być chory?
Mnie zbulwersowało bo kupę nerwów i pół roku leczenia za nami Anuk, która miała poważne problemy gastryczne i nie wolno jej nic prócz jednej karmy.
Witki po prostu opadły.
A najbardziej jestem zła na siebie, że tak mnie zatkało że nie zrobiłam im wykładu na temat tego dlaczego NIE WOLNO karmić cudzych zwierząt bez zgody właściciela…

podobne wpisy

Komentarze: 22
  • nietka
    Czerwiec 2, 2011

    Normalnie kopara mi opadła.. głupota ludzka nie zna granic,a to że Anuk tak się mocno cieszyła na widok „sąsiadów” najprawdopodobniej wynika z tego,iż właśnie ją tak radośnie dokarmiali. Bo to na pewno biedy piesek i właściciele o niego nie dbają…

  • katesz
    Czerwiec 2, 2011

    no naprawdę bezmyślność i zero odpowiedzialności. ale skoro to sąsiedzi, to może odwiedź ich i poproś o nie dokarmianie, zanim źle to się skończy dla psiaka, bo tak jak nietka pisała- psiak pewnie nie pierwszy raz ich widział i wiedział co dla niego niosą.

  • Bree
    Czerwiec 2, 2011

    Wiesz co, dla nich to chyba normalne ze psu resztki z obiadu i tyle. Zgadzam sie z Toba, moj pies gdy nie widzialam, tez byl tak „dokarmiany” – niestety odbilo sie to na jego zdrowiu … i to do konca. A powiedz cos takim ludziom to sie obraza echhh

  • Kamila
    Czerwiec 2, 2011

    Jak znam życie, to pewnie teraz sąsiedzkie oko, będzie spoglądać na Ciebie z pode łba, bo przecież ,,oni chcieli dobrze,, :)
    Twoja irytacja jest całkowicie słuszna!

  • Ola_83
    Czerwiec 2, 2011

    Przynajmniej się zapytali:/a u mnie po prostu wyrzucają, o zgrozo! przez okno kości dla biednych piesków i czasem jak idę ze swoim pupilem, to ciągle muszę uważać, bo zjada te kości i potem są sensacje żołądkowe.
    Ludzie są bezmyślni! rozumiem Twoje rozgoryczenie!
    pozdrawiam!

  • anne
    Czerwiec 2, 2011

    wiesz, tak to niestety jest, że jedni są nadgorliwi i dokarmiają gdy trzeba lub nie- inni katują swoje zwierzaki i głodzą na śmierć… ja ich chyba nawet rozumiem (tych dokarmiających)… choć nie usprawiedliwiam!!! bo może chcieli się zaprzyjaźnić i potraktowali to jako pretekst do sąsiedzkich odwiedzin… choć szarlotka byłaby lepsza ;)))

    ludzie po prostu nie wiedzą/rozumieją, że pies je specjalistyczną karmę, nie resztki z obiadu… ja ten sam problem mam z rodziną mojego M i dokarmianiem naszego Arna ciastkami(!!!!) tłumaczymy, prosimy i nic… gdy my nie widzimy Arno zajada się czekoladowymi kupnymi świństwami, bo przy nas nie ruszy – wie, że mu nie wolno, ale to tylko pies (i w dodatku łakomczuch)…

    to tak, jak z dokarmianiem ptaków… jedni dokarmiają ziarnem inni spleśniałym chlebem…

    pozdrawiam serdecznie i ściski łapy dla Anuka :)))

  • jola
    Czerwiec 2, 2011

    Musisz im uświadomić, iż psy nie jadają resztek z obiadu, bo takowe im szkodzą. Chyba powinnaś wytłumaczyć im swoją reakcję, bo pewnie nie wiedzą, że pies „nie świnia” niektórym się wydaje, że można psa karmić byle czym.

  • On my way
    Czerwiec 2, 2011

    W sumie dobrze, że chociaż zapytali, ale pewnie dlatego, że byłaś w pobliżu. Inaczej by wrzucili resztki za płot i tyle. Dla takich ludzi to chyba normalka, że psy się resztkami ze stołu karmi. Jak miałam psa to też się bałam takich sytuacji, bo wiesz, raz będzie jedzenie a raz ukryta w nim trutka na szczury. Ludzie są różni.

  • kasia hawryluk
    Czerwiec 2, 2011

    Zdumiewajace…. no i w takich zawsze zatyka, a wykłady przychodza do głowy jak już jest za późno..ehhh

  • artemisia
    Czerwiec 3, 2011

    Ja bym się na razie nie bulwersowała. Zapytali, byli grzeczni, a to się liczy. Z sąsiadami trzeba żyć dobrze. Być może wystarczy im podziękować za dobre chęci i wytłumaczyć, że pies ma problemy ze zdrowiem i jest na specjalnej diecie. Jeśli polubili Twojego psa, zrozumieją i będą chcieli dla niego dobrze. Być może sami nie mają zwierząt i nie znają się na ich żywieniu. Wolę to niż ludzi, którzy na widok psa (w mieście, spokojnego, na smyczy) wpadają w popłoch, piszczące z przerażenia dzieci zgarniają na ręce i opowiadają im straszne historie o odgryzionych rączkach. Moim zdaniem w przedszkolach i szkołach powinny być lekcje, prowadzone np. przez weterynarzy lub dogoterapeutów o tym jak zachować się wobec obcego psa, czyli- nie karmić, nie głaskać bez pozwolenia właściciela, nie zachowywać się głośno i gwałtownie, niczym nie wymachiwać, nie wsadzać rąk przez płot itp. To mogłoby zaradzić ewentualnej błędnej edukacji przez rodziców i zapobiec wielu nieprzyjemnym lub tragicznym dla obu stron sytuacjom.

  • Wiewióra
    Czerwiec 3, 2011

    Nie zapomnę nigdy jak moją sunię biegającą po ogródku jakiś miły sąsiad dokarmiał parówkami… w folii… Gajcia męczyła się załatwiając ale na szczęście jej pomogłam, tzn wyciągnęłam folię wraz z kupa oczywiście.

  • bestyjeczka
    Czerwiec 3, 2011

    Szkoda, że nie zdążyłaś z tym wykładem – refleksja czasem jest za późno. Myślę, że są po prostu nieuświadomieni i myślę też ,że robią to nie pierwszy raz – niestety.
    To co pisała Artemisia – popieram, powinno się dzieci uczyć obycia ze zwierzakami, nie wychodziły by „takie kwiatki” z dokarmianiem na siłę i byle czym.

  • Emma
    Czerwiec 3, 2011

    Nie powinnaś tego tak zostawić, tym bardziej, jak mówisz, że psina się ucieszyła, to trochę dziwne skoro normalnie jest inna. Po co ma później chorować. Powinnaś z nimi porozmawiać, albo siedzieć w oknie i czekać, aż się pojawią znów :)

  • coco.nut
    Czerwiec 3, 2011

    ja kiedyś usiłowałam wytłumaczyć przypadkiem spotkanej pani, która wyjawiła, że musi jeszcze do warzywniczego zajść, żeby kupić psu ziemniaki (!!!), ze tym się psa nie karmi i że psy nie przyswajają ziemniaków… pani spojrzała na mnie jak na co najmniej oszołomke twierdząc, że jej mama też tak psy karmiła i nie widzi problemu… nie wiem, jak długo i jakim stanie ten pies pożyje, czy w ogóle chociaż na szczepienia jakieś do weterynarza go zabierze… no i co robić w takiej sytuacji?

    a ty faktycznie wytłumacz, że pies jest chory i wolno mu jeść tylko konkretną karmę. chorobę ludzie na ogół rozumieją, a może przy okazji się tej choroby przestraszą i przychodzić nie będą ;)

  • lambi
    Czerwiec 3, 2011

    No tak, szczególnie, że dorosły pies powinien jeść o określonej porze a jak są upały to tylko suchą karmę , szkoda gadać Folku…nadgorliwość gorsza niż faszyzm:)
    Buziaki:)

  • anula_un
    Czerwiec 3, 2011

    Aż się zagotowałam jak przeczytałam posta…dwa razy kota ratowałam przez takie dokarmianie, i moim psom też sypali przez płot.
    Może zlokalizuj ich i powiedz ze sobie nie życzysz… wrr
    Ania i Cantos

  • Sarenzir
    Czerwiec 3, 2011

    Mnie osobiście ciśnienie się podniosło jak to czytałam…pewnie dlatego że kiedyś miałam podobną sytuację .. stoję po pas w wodzie i wołam psa żeby do mnie popłynął , na co uśmiechnięty Pan ( wrrr ) zaczął dyskusje, że on mu rzuci patyczek. Mówię nie, proszę nie rzucać żadnego patyka, oczywiście nie posłuchał, bo przecież on jest mądrzejszy i świetnie się zna na psach, zwłaszcza cudzych. Sprawa dotyczyła zadania szkoleniowego i wściekłam się nie na żarty .. Pan był głęboko oburzony słysząc wiązankę jaka poleciała w jego kierunku ode mienie i od brata …Niestety mnóstwo jest ludzi, którym się wydaje, że są tacy dobrzy, tacy mądrzy i na pewno lepiej zaopiekują się cudzym zwierzakiem… tylko jak trzeba naprawdę pomóc to wtedy wszyscy nabierają wody w usta i udają, że nie widzą..

  • Aurora
    Czerwiec 5, 2011

    No tak, człowiek zawsze w takich sytuacjach jest zbyt mocno zaszokowany, by móc odpowiednio zareagować…

  • alizee
    Czerwiec 6, 2011

    No cóż…. na wsiach ludzie karmią zwierzęta resztkami z obiadów i uważają, że tak jest dobrze. A za fanaberie uważają karmienie zwierząt określoną karmą. Bo przecież pies to kości i resztki wcina, a kot myszy…

    Ileż to razy w ogrodach zoologicznych przy tabliczce z napisem nie karmić zwierząt, tatuś podając cukierka małpce mówi do synka, o… popatrz jak ładnie je, zupełnie jak człowiek….
    I nikt nie zastanowi się, że taka małpka jak zje 10 takich cukierków to się zwyczajnie rozchoruje. No bo kto się zastanawia nad tym, że małpy w naturze cukierków nie jedzą.

    Podobnie i z Twoimi sąsiadami… dobre paniska, bo jedzenie się nie zmarnuje, a że pies się rozchoruje, to już nie ich problem. Oni chcieli DOBRRZE!!!

    Sąsiedzi sąsiadami i zgodzę się, że z w zgodzie trza żyć, ale sąsiada też należy sobie wychować!!!

    Nawiasem mówiąc podejrzana ta radość Twojego psa na ich widok, znaczy przestępstwo już było popełniane…

    Pozdrawiam

  • mysz domowa
    Czerwiec 6, 2011

    Witaj Księżniczko.
    Nie ma chyba sensu, żebym się powtarzała, poprę tylko opinie, mówiące o tym, ze warto do sąsiadów z białą flagą pójść i wytłumaczyć zajście, może nawet przepraszając, za gwałtowną reakcję. Oczywiście uważam, że miałaś rację, ale oni prawdopodobnie nie mają pojęcia, że robią coś źle. Informacja na temat choroby Anuk i ogólnych zasad dotyczących dokarmiania nieswoich zwierząt, na pewno nie powinna zaszkodzić, a może zapunktuje w sąsiedzkich relacjach ;)

    No i miałam się nie rozpisywać, a wyszło jak widać. Właściwie to chciałam się tylko przywitać po półrocznym nieudzielaniu się. Pozdrawiam słonecznie – mysz

  • Anonymous
    Czerwiec 8, 2011

    Luuuudzie idzie się załamać :( U mojego znajmogo za to potrafiła przychodzić kobiecina z dzieckami i wsypywać koniom chleb mokry, spleśniały,albo z masłem :(
    NataszkaR

  • Joanna
    Listopad 14, 2011

    W nawiązaniu do karmienia to akurat wczoraj miałam taką sytuację, że mojej 5mc. suczkę na spacerze inny właściciel innego pieska dał ciasteczko. Na moje oburzenie był bardzo oburzony i obrażony. Nie będę tłumaczyć. Zgadzam się z Tobą w 100% i dorzucę jeszcze głaskanie cudzego pieska, namawianie własnych dzieci do głaskania cudzego pieska. No głupota ludzka nie ma granic i tylko ręce opadają. Ja z tych co się spalają z nerwów w takiej sytuacji a potem nie mogą się uspokoić. Podoba mi się Twój blog, będę wpadała :). Pozdrowienia

Dodaj komentarz