• W co się bawić, czyli subiektywny przegląd planszówek

    piątek, Grudzień 15, 2017 5 5

    Gdy zmrok zapada wcześnie a na zegarku dopiero godzina 16, hasło „w co się bawić” pojawia się na ustach Lwa bardzo często, wtedy wyciągamy planszówki, których mamy całkiem sporo. Gdy wieczorem pijemy przy kominku grzańca, a młody człowiek słodko śpi, wyciągamy planszówki. Gdy przychodzą znajome dzieciaki – wyciągamy planszówki. Gdy przychodzą dziadkowie, wyciągamy planszówki. Gdy zapraszamy wieczorem znajomych na wino – wyciągamy planszówki, albo znajomi przynoszą swoje. Dlaczego? Gry integrują, pozwalają na poznanie się od zupełnie innej strony, tworzą fajny czas. Zatem dziś będzie niekwestionowany przegląd gier! Zaczynamy!planszowki-10

  • Bądź oszczędnym, abyś mógł być szczodrym

    czwartek, Grudzień 14, 2017 1 4

    Grudzień. W sklepach rozbrzmiewają kolędy, dekoracje zewsząd nas otaczają. Bombki, lampki, świecidełka. Czas intensywnego zastanawiania się nad potrzebami. Swoimi, cudzymi. Pytania – a co ty chcesz na gwiazdkę? Czego potrzebujesz?-  są na porządku dziennym, zarówno w moich ustach, jak i ustach mi bliskich.  Gorączkowo rozmyślam o tym, czego potrzebuję ja. Dziesiątej torebki, siódmej pary jeansów. Czy kupowanie kolejnego krawata, portfela ma jeszcze jakikolwiek sens?box

  • Popędzić komuś kota

    niedziela, Listopad 19, 2017 1 0

    Bardzo lubię spędzać czas z ludźmi, lubię ich gościć. Lubię również chodzić w gości. Jednak gdy wybieram się do nowego domu – zawsze staram się pamiętać by zapytać, czy w domu są koty. Skąd takie pytanie? Po prostu zwyczajnie mam obawy, że ktoś popędzi mi kota!cat-1333926_960_720

  • Wychowałam się w warsztacie

    czwartek, Listopad 2, 2017 1 3

    Gdybym miała jednym zdaniem określić jak się wychowałam, chyba najtrafniejsze byłoby zdanie będące tytułem wpisu -  „wychowałam się w warsztacie”. Nie byłam klasycznym typem dziewczynki mieszającym z mamą powidła czy wycinającym ciastka. Pamiętam, że uwielbiałam gdy po lekcjach mogłam wrzucić na tylne siedzenie auta tornister i jechać z tatą „gdzieś”. W sumie bez znaczenia pozostawało czy jadę z tatą do pracy do klienta, czy załatwiać urzędowe sprawy. Po prostu lubiłam być pasażerem. Lubiłam też tournee po warsztatach samochodowych, w których koledzy mojego taty składali z miliarda elementów samochody.Inst-image-1