O wrzosach, kasztanach i przesądach

czwartek, Październik 1, 2009 7 0

Wrzosy są piękne prawda? Zawsze strasznie marzę by je mieć, by kupić, postawić w domu. I zawsze wewnętrzny głos przypomina mi ze wrzosy niosą smutek, tak samo jak korale, perły. Przesądna jestem. Korale miałam, dostałam bo właścicielka nie chciała ich nosić. Tak mi przez rok ciążyły, a był to bardzo zły rok, że oddałam je z powrotem.
Może głupie aleja po prostu w to wierzyłam. I co roku, jesienią tęsknie patrzę na wrzosy, poniekąd z zazdrością.
Kolejna sprawa to kasztany. Na wsi mamy wielkiego kasztanowca a tym samym duuużo kasztanów. Ostatnio z koleżanką od „igliwia na zimę” naładowałyśmy pełne kieszenie. Ze zbieraniem kasztanów to trochę tak jest ze człowiek je zbiera, bo takie piękne są, błyszczące, gładkie. Finał finałów jak się zaczęło wysypywać mi z kieszeni zaczęłam je sypać do torby. A w domu okazało się ze mam ich pół torby.
Strasznie marzyły mi się kasztanowe ludki, takie jak się kiedyś robiło, z nogami z zapałek, czapeczką dębową. Wałęsając się po blogach zobaczyłam że to nie tylko moja taka tęsknota. A kto powiedział ze nie wypada? Człowiek codziennie robi setki zbędnych rzeczy to myślę ze bez większego poczucia winy może zmajstrować i ludka.
I to jest moja propozycja, luźna taka. Pójść na spacer, nazbierać kasztanów i pokazać swoje wyroby np. linkując zdjęcie w komentarzu.

podobne wpisy

Komentarze: 7
  • Aga Wó. i Wojtek Wr.
    Październik 1, 2009

    Ty nic nie mów o tych wrzosach, ja do ślubu miałam z nich wianek i bukiet;)

  • bestyjeczka
    Październik 1, 2009

    Dobry pomysł, po południu skombinuję coś z moim młodym (kasztany już przytaszczył do domu parę dni temu) – o ile będzie zainteresowany takim rękodziełem, i podlinkuję uwieczniony efekt :-)

  • Fairy
    Październik 1, 2009

    Czasem trochę trzeba na nowo odkryć te rzeczy z dzieciństwa- i kasztany i Muminki.

    Ps. ślicznie dziękuję za wyróżnienie! :*:)

  • takiechwile
    Październik 1, 2009

    dobry pomysl z tymi kasztanami! ja wlasnie gdzies od tygodnia nosze jednego w torebce, lezal sobie i tak na mnie patrzyl, ze nie moglam go nie zabrac:))

  • Katarynka
    Październik 1, 2009

    jeju, oczom nie wierzę! patrzę, a tu kasztany w odsłonie zupełnie jak u mnie na stoliku. i trzy świeczki też. mimo wszystko nie będę się chwalić, za to pochwalę twoją dekorację, bo ładniejsza od mojej ;)) a wrzosy… szkoda, że te z lasu są pod ochroną ;( :D

  • blog niedzielny
    Październik 1, 2009

    hahah jaki slodki,ja tez jak widze kasztany to nie moge sie oprzec zeby pare do kieszeni nazbierac a po jakim czasie zastanawiam sie ,wlasciwie to po co je zbieram ;-)

  • anne
    Październik 1, 2009

    lubię jesień za kasztany właśnie :))
    wymyśliłam sobie taki mój osobisty przesąd, że pierwszy napotkany kasztan przynosi mi szczęście i dlatego ląduje w mojej torebce… nie wiem czy to się sprawdza, czy nie, ale od kilku lat w to wierzę… i jeszcze mam mnóstwo ułożonych w skrzyni pod łóżkiem, bo to z kolei (podobno!!) neutralizuje żyły wodne i takie tam… a wszystko przez to jak piszesz, że nie można się im oprzeć :))

    pozdrawiam serdecznie :))

Dodaj komentarz